Kiedyś przeglądając Internet trafiłam na film osoby, która przeprowadziła się z USA do Europy i tylko zmieniając jedzenie na europejskie przestała używać tabletek przeciwbólowych. Na całym świecie mówi się o epidemii nadużywania środków przeciwbólowych, a w USA możecie kupić ibuprofen w opakowaniach po kilkaset sztuk. Byłam w takim szoku, że sprawdziłam.
Faktycznie są, nawet znajdziecie 1000 szt. w opakowaniu. O tym jak jest to szkodliwe nie będę się rozpisywać, bo artykułów i badań jest mnóstwo. Szkodzą na żołądek albo na wątrobę, podnoszą ryzyko wystąpienia niektórych chorób a niektóre są wprost łączone ze wzrostem śmiertelności w przypadku zawału serca. W 2015r. FDA podwyższyło ostrzeżenie dotyczące stosowania NLPZ jako produktów mogących powodować zawały serca i udary mózgu:
Bóle głowy są zmorą dzisiejszych czasów. Przyczyny bólów głowy i migren nie zostały do dziś ustalone w pełni, wskazuje się m.in. na poziom serotoniny, wpływający na nadmierne skurczenie a potem rozkurczenie naczyń krwionośnych. Statystycznie cierpi na nie około 16% populacji w krajach uprzemysłowionych, a połowa z nich identyfikuje je jako migrenowe. Są osoby, które zmagają się z bólem głowy każdego dnia.
I każdego dnia sięgają po tabletkę przeciwbólową. Warto skorzystać z porady lekarza, ponieważ bóle głowy, które pojawiają się nagle, mogą świadczyć o innych bardzo poważnych schorzeniach. Nie można tego lekceważyć w żadnym wypadku, nagły ból głowy może świadczyć o nadciśnieniu, krwawieniu wewnątrzczaszkowym, ataku jaskry czy nowotworze.

Budowanie świadomości na temat niebezpieczeństwa – jakim są przewlekłe bóle głowy i migreny trwa od lat - czasem mam wrażenie że niewiele się zmienia.
Tak jak większość osób cierpiących na migreny słyszałam, że globus to choroba arystokracji z „Nad Niemnem” albo że się migam od szkoły czy pracy itd., wiecie jak w tym kawale z brodą:
Przychodzi baba do lekarza i mówi: – Panie doktorze! Chyba mam migrenę!
Po krótkim badaniu lekarz mówi: – Migrenę, to może mieć królowa angielska! Panią to po prostu łeb napierdala!
Jednak, powiem Wam że jesteście królową angielską, i dokładnie tak się potraktujcie – po królewsku – skupcie się na tym, żeby posłuchać swojego ciała i rozpracować swoją migrenę.
A potem, gdy ktoś pytał „co ci jest?” odpowiadałam „Wiesz, większość ludzi to łeb napierdala, ale ja to mam Migrenę” co skutecznie ucinało dywagacje na temat globusu.
Jeśli dziecko mówi wam, że boli je głowa to najprawdopodobniej tak jest. „Bycie dzieckiem” nie powoduje niewystępowania bólów głowy, przy czym migrena bywa dziedziczna.
Cierpiałam na migrenowe bóle głowy od dziecka. Dojrzewanie i pyk – migreny stały się nieodłącznym elementem mojego życia. Jedynym okresem, w którym nie wiedziałam co to migrena czy ból głowy, to ciąża. Magiczny czas. Moje migreny były trzydniowe i kompletne, z aurą. Nadwrażliwość na światło, dźwięki i zapachy, nudności, wymioty. Czułam, że oczy są kuliste, ból wyłączał mnie z życia. Ukoronowaniem tych dni był następujący później i trwający najmniej jeden dzień kac migrenowy. A im dalej w las tym więcej drzew. Stresująca praca też nie pomaga.
Potem próbowałam wszystkiego, różnych nowych środków przeciwbólowych i dostępnych tabletek – jakie tylko były, nie patrząc na skutki. W korporacji nie można przecież nie pracować. Im więcej stresu tym częstsze migreny, a u większości migreników występują przynajmniej raz w miesiącu.
W pewnym momencie doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Może i czasem nie boli, jednak niektóre tabletki wywoływały reakcje o których lepiej nie wspominać. Trzeba temat zgłębić. Z pomocą przyszło oczyszczanie organizmu, wykluczenie pokarmów, które mogą wywoływać migreny, i różne naturalne środki. Odkryciem był produkowany jeszcze wtedy (jakieś 20 lat temu), środek łączący witaminy z grupy B i standaryzowany wyciąg ze złocienia maruna – o tym będzie w następnym wpisie. Uratował mi życie.

Migrenę trzeba rozpracować, patrząc na siebie i obserwując jak zareaguje Twoje ciało. Bardzo ważna jest detoksykacja – to temat rzeka i napiszę o tym co najmniej kilka artykułów.
Migrena ma przyczyny pierwotne, takie jak:
- zmęczenie i stres;
- nieregularne godziny snu – brak snu lub jego nadmiar;
- alergie;
- astenopia – czyli niekorygowane lub źle skorygowane wady wzroku;
- chroniczne zapalenie zatok;
- nieregularne posiłki i niski poziom cukru we krwi;
- zaburzenia hormonalne – szczególnie w okresie dojrzewania i menopauzy (zarówno przed i po);
- nieprawidłowa postawa – wady kręgosłupa;
- nadużywanie lub stan po odstawieniu wszelkich używek;
- brak detoksykacji organizmu – problemy z wątrobą, zaparcia, biegunki, problemy z trawieniem;
- niedobory substancji odżywczych np. witamin z grupy B;
- nadciśnienie lub niskie ciśnienie krwi;
- narażenie na działanie substancji chemicznych (środki czystości, silnie konserwowana i przetworzona żywność, przebywanie w środowisku o dużym stężeniu produktów chemicznych lub metali „ciężkich” np. zakłady przemysłowe, przetwórcze itp.);
- zarażenie grzybami, mikroorganizmami i pasożytami;
- zbyt mała ilość płynów wypijana w ciągu dnia.
Jakie są podstawowe zmiany, które należy wprowadzić?
Przede wszystkim zmiana diety na zdrową, przygotowywaną z dobrej jakości naturalnych produktów, bogatą w warzywa, jaja i dobrej jakości tłuszcze np. oliwa z oliwek czy prawdziwe masło. Woda też jest ważna, piję średnio lub wysokozmineralizowaną, a czasem wody lecznicze – mamy w Polsce wiele takich źródeł. Najchętniej jednak piję ciepłe, aromatyczne napary ziołowe.

Wycofanie produktów, które mogą wywoływać migreny, a są to produkty zawierające siarczyny, tyraminę i fenyloalaninę czy konserwanty, czyli między innymi:
- sery (głównie żółte);
- czekolada;
- cytrusy;
- kawa, zwłaszcza jeśli masz nadciśnienie;
- kiełbasy i wędliny;
- niektóre ryby, zwłaszcza wędzone;
- wina (szczególnie młode oraz czerwone, bogate w siarczyny);
- wszystkie produkty konserwowane siarczynami np. suszone owoce, wina;
- wszystkie produkty z substancjami wzmacniającymi smak np. z glutaminianem sodu, słodzikami np. aspartam oraz wieloma innymi, na które brakłoby miejsca;
- bardzo zimne produkty;
- słodkie produkty np. żelki.
Wiele osób cierpi na niedobory witamin i minerałów, jednak przed każdą suplementacją warto wykonać badania poziomu witamin np. w krwi. Za mało to źle, ale za dużo też nie dobrze.
Witaminy wspomagające układ nerwowy to przede wszystkim witaminy z grupy B. W badaniach wykazano wpływ właśnie tych witamin na układ nerwowy. W przypadku migreny nie tylko B6 czy B12, o których wszyscy wiemy, a właśnie szczególnie ważna okazała się witamina B2, czyli ryboflawina:
Podobnie działa witamina B1, zwłaszcza u osób cierpiących na klasterowe bóle głowy:
https://www.hindawi.com/journals/crinm/2018/3901619/
Wspomagająco można też stosować koenzym Q10 oraz 5-HTP (w przypadku, którego należy zachować ostrożność, jeśli przyjmujecie leki a szczególnie antydepresanty!).
Ważne są także minerały, takie jak magnez czy potas – zakłócenia równowagi elektrolitycznej wpływają na częstotliwość migren, natomiast ich niedobory mogą wywoływać bole głowy a także niedomagania układu sercowo-naczyniowego i skurcze mięśni. W momencie, w którym nauczyłam się rozpoznawać nadejście migreny, bardzo pomocny stał się napój – zwany domowym elektrolitem – o prostym składzie:
1 szklanka ciepłej wody (200ml) lub naparu z lipy, w lecie z zielonej herbaty
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka octu jabłkowego lub soku z cytryny (wolę ocet)
Sól kłodawska naturalna bez dodatków – tyle co na czubku łyżeczki
Wymieszać i wypić cieplutkie. Takie coś zabieramy też ze sobą na wyjazdy i wyjścia w teren.
Trzeba zmienić także kosmetyki i domowe środki czystości na naturalne, ich dostępność jest ogromna. Proste środki czystości można zrobić w domu – pisałam o tym w mojej książce, a na warsztatach często opowiadam o kosmetykach.
Wyeliminować trzeba wszystkie preparaty zawierające sztuczne związki zapachowe, wszelkiego rodzaju spraye dezodoryzujące powietrze i zastąpić je naturalnymi olejkami eterycznymi. Wiele sztucznych związków zapachowych może wywoływać bóle głowy także u osób, które ich nie miały.
Im mniej w domu takich produktów tym dla nas lepiej.
W następnym wpisie przeczytacie o ziołach, olejkach eterycznych i troszkę o ajurwedyjskim podejściu do migreny.


Dodaj odpowiedź do josomerlik Anuluj pisanie odpowiedzi