Święta Bożego Narodzenia bez grzybów leśnych się nie liczą. Jedną z tradycyjnych zup jest grzybowa – czasem zaskakuje mnie stwierdzenie, że jest niedobra i gorzka. Uwielbiam zupę grzybową, szczególnie w formie gęstego, aksamitnego kremu z gęstą śmietaną. Krem z borowików z dodatkiem „makaronu” zrobionego z ziołowych naleśników to poezja smaku. Flaczki z boczniaków, podgrzybki marynowane w zalewie cynamonowej czy gulasz grzybowy zasługują na poemat napisany co najmniej przez Mickiewicza.
Dobrze doprawione ziołami grzyby to połowa sukcesu, można użyć:
- cebuli;
- czosnku, także granulowanego;
- papryki słodkiej i ostrej (wędzona w bardzo małych ilościach, żeby nie zdominować smaku dania);
- pieprz czarny, czerwony i biały (zwłaszcza do borowików);
- kminek;
- bazylia;
- rozmaryn;
- estragon;
- zielona pietruszka;
- świeży szczypiorek;
- lubczyk;
- seler (w bardzo, bardzo małych ilościach, żeby nie zdominować smaku grzybów, ja nie używam go ze względu na intensywność smaku i zapachu).
Grzyby leśnie jemy rzadko. Na stołach królują pieczarki, rzadziej boczniaki i inne dostępne stale w sklepach grzyby, pomimo iż do ich wartości odżywczych nie trzeba nikogo już szczególnie przekonywać, bo dostępne są nawet jako suplementy diety. Grzyby zwykle zbieram i mrożę, bo to pozwala na ciekawsze wykorzystanie w kuchni. Zwłaszcza gdy w Święta potrzebujemy bezmięsnego dania dla gości lub dla siebie.

Dziś podzielę się z Wami przepisem na kotlety mielone z żółciaka siarkowego, zwanego leśnym kurczakiem ze względu na smak łudząco podobny do smaku mięsa z kurczaka. Można przygotować także z podgrzybków czy w ostateczności z pieczarek, ale lepiej nie robić z maślaków.
Składniki:
około ½ kg grzybów mrożonych (w moim przypadku to mrożony, ugotowany żółciak siarkowy, zmielony i odciśnięty na sicie)
1 duża cebula, drobniutko skrojona i zeszklona na maśle
2 całe jajka i 2 żółtka
1 pszenna bułka, namoczona w mleku i odciśnięta
2 łyżki mąki pszennej
przyprawa do grzybów
bułka tarta
sól do smaku
tłuszcz do smażenia (najlepiej masło klarowane)

W dużej misce mieszamy wszystkie składniki na jednolitą masę tak jak w przypadku zwykłych mielonych. Masa powinna dobrze się formować i nie rozpadać. Jeśli po uformowaniu kotlecik się rozpada, to można dodać do masy łyżkę mąki ziemniaczanej lub skrobi z tapioki, i ponownie ją wymieszać.
Formujemy kotleciki, panierujemy w bułce tartej i smażymy po kilka minut z obu stron na jasno złoty kolor. Wkładamy do naczynia żaroodpornego, wtedy łatwiej je odgrzać w razie potrzeby.
Można podawać z ziemniakami i sosem śmietanowym z dużą ilością szczypiorku, czy z dużą ilością zieleniny i pieczonymi plastrami oberżyny. Mnie smakują też na zimno, na kanapce, z pomidorami, szczypiorkiem i majonezem kieleckim.
Grzybowego smacznego Wam życzę nie tylko na Święta, a po świętach będą rządziły flaczki z boczniaków.


Dodaj komentarz