Domowa Apteczka – wspomagamy układ trawienia

Przygotowania do Świąt idą pełną parą. Jedni cieszą się szykując tradycyjne potrawy, trzeba przygotować karpia, barszczyk, uszka, pierożki, niezliczone serniczki, makowce…

W tym samym czasie inni kombinują, jak wykręcić się od kolejnej dokładki do dokładki placka Cioci Ani, żeby oszczędzić sobie problemów z trawieniem.

W czasie Świąt często jemy potrawy, których jeść nie będziemy do następnych Świąt, do tego obfitość i nadmiar pożywienia bardzo obciąża nasz układ trawienny. Jest po prostu do tego nieprzyzwyczajony. Najlepiej oczywiście odmówić sobie kolejnej porcji. Czasem jednak, chcąc uniknąć konfrontacji decydujemy się na zjedzenie czegoś co ewidentnie nam nie służy.

Jeśli sami przygotowujemy potrawy na Święta, warto sięgnąć po zioła. Dodadzą one naszym potrawom nie tylko smaku i aromatu, ale spowodują pobudzenie układu trawiennego. Używamy takich przypraw jak: krwawnik, jałowiec, hyzop, ogórecznik, oregano, cząber, majeranek, tymianek, bazylia, szałwia, kurkuma, ziarno kolendry, liść laurowy, bylice: zwyczajna, piołun (pamiętając, że jest gorzki!), galgant, bluszczyk kurdybanek, kuklik, papryka, kminek i czarnuszka.

Jeśli ryba to oczywiście bylica boże drzewko, której cytrynowy aromat w połączeniu z zieloną pietruszką i listkami lawendy dodadzą naszej potrawie nieco śródziemnomorskiego uroku, a wszystkie poprawiają trawienie. Bardzo ważnym jest, aby wszystkie przyprawy w ziarnach utłuc w moździerzu przed dodaniem do potraw. To samo należy zrobić dodając większość nasion do naparów – jest to niezmiernie ważne, ponieważ cenne olejki ukryte są pod łupinką. O ile nie planujemy dłuższego gotowania naszych przypraw i dodajemy je pod koniec gotowania lub tylko zaparzamy, powinniśmy je utłuc lub zmielić, żeby wykorzystać je najefektywniej. Jeśli jednak nie wiemy z jaki zadaniem przyjdzie nam się zmierzyć, tradycyjnie odwiedzając rodzinę w świąteczne wieczory, dobrze zaopatrzyć się wcześniej w niezbędne zioła.

Pomogą nam one poradzić sobie w wzdęciami czy lekką kolką. Większość z nich jest nam znana i z łatwością znajdziemy je w sklepie zielarskim.

Prosty napój na wzdęcia:

po jednej części korzenia tataraku, kwiatu dziewanny, pół części korzenia arcydzięgla, pół części nasion biedrzeńca anyżu, zmieszać. 1 łyżkę stołową zamoczyć na noc w 250-300ml wody, rano gotować około 10 minut i odstawić na 15 minut, popijać ciepłe.

Mieszanka ziół na herbatkę na ból brzucha i wzdęcia

Po 1 łyżce stołowej kminku zwyczajnego, biedrzeńca anyżu, nasion kopru włoskiego, ziela krwawnika pospolitego, 2 łyżki stołowe ziela melisy lekarskiej, 3 łyżki koszyczków rumianku pospolitego

Kminek, biedrzeniec i nasiona kopru lekko utłuc w moździerzu, wymieszać z resztą ziół. 2 łyżki stołowe ziół zalać szklanką wrzątku i parzyć pod przykryciem przez 10 minut. Popijać ciepłe, można przelać do termosu ze szklanym wkładem. Maksymalnie 3 filiżanki dziennie.

Na dolegliwości wątroby łagodząco wpływa większość ziół o gorzkim smaku, niezastąpiona jest tutaj cykoria podróżnik. Stosowana w lecznictwie ludowym tak jak arcydzięgiel – na problemy w wątrobą i woreczkiem żółciowym. Jeśli chcemy regulować wydzielanie żółci w organizmie należy zapoznać się też z zielem dymnicy.

Bardzo dobrym zestawem ziół jest mieszanka, w której użyjemy po jednej części koszyczków nagietka, ziela bluszczyku kurdybanka, ziela krwawnika, po pół części ziela dziurawca zwyczajnego i ziela rzepiku pospolitego. 1 łyżkę zmieszanych ziół zalać 250-300ml wrzątku, parzyć pod przykryciem około 10 minut, popijać ciepłe. Istotnymi ziołami, które możemy wykorzystać aby przyjść z pomocą naszej wątrobie są również m.in. gwiazdnica pospolita – ziele, możemy kupić suszone, choć jest to roślina którą można bez problemu znaleźć w zimie jeśli tylko nie ma śniegu; ostrożeń warzywny – ziele, w medycynie ludowej uznawany za roślinę ogólnie odtruwającą i wzmacniającą organizm czyli działającą podobnie do bluszczyku kurdybanka, zwane dawniej czarcim żebrem i będące smaczną rośliną jadalną; kocanki piaskowe – kwiat, od stuleci stosowane w chorobach wątroby, stosowane były też w mieszankach oczyszczających organizm m.in. O. Klimuszki.

Dla mnie najważniejszy jest wcześniej wspomniany bluszczyk kurdybanek, ze względu na jego dostępność. Rośnie wszędzie, wręcz trudno go wyplewić jak już przywędruje do naszego ogrodu. Znajdziemy go w parku, czasem na łące zwracając naszą uwagę delikatnymi niebiesko-fioletowymi drobnymi kwiatuszkami. Niektórzy zielarze zaliczają go do grupy adaptogenów ze względu na jego działanie ogólnoukładowe na organizm człowieka.

Bluszczyk kurdybanek jest ziołem regulującym przemianę materii i wspomagającym odtruwanie organizmu, ogólnie wzmacniający, wzmaga wydzielanie żółci, wspomaga odtruwanie i oczyszczanie wątroby – działa hepatoprotekcyjnie, moczopędnie, rozkurczająco. Poprawia wchłanianie w układzie pokarmowym przez co wspomaga terapię nieżytów przewodu pokarmowego, łagodzi niestrawności i zaparcia. Zewnętrznie można stosować napar w łojotoku, trądziku, stanach zapalnych skóry (działa bakterio i fungistatycznie). Dawniej stosowany był także w chorobach układu oddechowego oraz wzmacniająco u osób osłabionych, możemy używać go w formie suszonego ziela, zebranego w czasie kwitnienia rośliny. Jest doskonałym dodatkiem do zup.

Szczególnie do „zupy mocy” czyli rosołu, ma sympatyczny lekko pieprzny smak i łagodny aromat. Zapewne będzie mi towarzyszył wraz z galgantem w czasie całego „sezonu” świąteczno-noworocznego. Smacznych Świąt Wam życzę.

Zawsze trzeba sprawdzić czy rośliny, których użyjemy nie wchodzą w interakcję ze środkami farmakologicznymi, jeśli takowe przyjmujemy, artykuł nie zastępuje porady lekarskiej.

Dodaj komentarz