Żegnaj Biedronko czyli naturalne metody odstraszania biedronki azjatyckiej

Ceterum censeo Carthaginem esse delendam (łac. „A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć”)
Katon

Uwaga: to nie jest post dla osób wrażliwych, albowiem trup pada gęsto, a biedronka azjatycka to gatunek inwazyjny. Nie patrzcie, nie czytajcie, po co się denerwować.

Nie cierpię biedronki azjatyckiej, gryzące paskudztwo zawsze latało koło domu jesienią. Jednak w tym roku pojawiło się jej tyle, że nie można było wyjść na taras. Zwierzaki też nie były bezpieczne, bo paskudztwo agresywne jest, a Burza poluje na wszystko co się rusza.

Biedronka azjatycka (Harmonia axyridis) w przeciwieństwie do naszej Bożej Krówki, gryzie. Zazwyczaj ugryzienie nie jest groźne, ale u niektórych osób może wywołać reakcję alergiczną, jest bolesne i swędzące. Owad ten ma zwyczaj szukania ciepłych miejsc na zimę, a kolonie mogą liczyć setki a nawet tysiące sztuk.

W tym roku pojawiły się setki. Jako że mam dom częściowo z drewna, zaczęły pchać się pomiędzy bale. Wchodzić we wszelkie szczeliny. Nie wiem jak, ale wchodzą do domu nawet przez zamknięte okna. Ninja normalnie.
Zazwyczaj jestem pokojowo nastawiona, nie tym razem. Poddasze pełne owadów, sypialnia też. Gdy wypłukałam je z włosów podczas mycia głowy, uznałam, że żarty się skończyły.

Najpierw po linii najmniejszego oporu zapytałam na grupie na FB. Niestety efekty słabe, szmatki z jodyną przy kotach nie porozkładam a i drewna też nie pomaluję. Całego domu kwiatkami o tej porze roku nie obwieszę. Nie ma szans.

Zaczęłyśmy szukać. Internet i książki. Ostatnio robiłam sobie przyjemność czytając nową książkę o truciznach, plus artykuły. I w końcu pykło. Co dwie głowy to nie jedna. Próba nie strzelba, zrobić można.

Salvia yangii czyli perowskia

Warzyn szlachetny, czyli liść laurowy (Laurus nobilis). Wrotycz maruna aka złocień maruna (Tanacetum parthenium). Milin amerykński (Campsis radicans) i szałwia rosyjska (Salvia yangii) aka perowskia łobodolistna plus olejek kamforowy. Wszystko pięknie, bo wszystko mam. Najpierw wykorzystałam płynny olejek kamforowy, bez sensu, potem przypomniałam sobie, że mam też kamforę skrystalizowaną (zdj.główne). Łatwą do rozpuszczenia w spirytusie i bardziej wydajną.
I tak mam dla Was przepis na repelent, panaceum prawie, morderczy płyn na te paskudy. Na końcu są uwagi – przeczytajcie koniecznie.

Milin amerykański

Przepis na płyn do spryskiwania i odstraszania biedronki azjatyckiej:

Ok. 900ml wody
Garść liści laurowych – mało co go żre
Kilka gałązek szałwii rosyjskiej – wyczytałam, że jest używana jako repelent
Kilka liści milinu – podobnież był używany jako pestycyd, u nas nie ma naturalnych wrogów
Garść ziela złocienia (można też wykorzystać chryzantemy, jeśli macie w ogrodzie) – zawierają pyretroidy (związki owadobójcze, nie mylić z należącą do tej samej grupy związków syntetyczna permetryną)
2-3g kamfory krystalicznej
100ml spirytusu

Do garnka wlewamy wodę dajemy zioła i doprowadzamy do wrzenia, pod przykryciem. Wyłączamy i czekamy aż się zaparzy i przestygnie. Odcedzamy do słoika, robię to przez sitko wyłożone filtrem do herbaty.
W tym czasie w spirytusie rozpuszczamy kamforę, musi być całkowicie rozpuszczona, można dać więcej spirytusu. Do spryskiwacza wlewamy 50ml roztworu kamfory i 0,45l naparu z ziół. Gotowe.

Bohatersko, w rękawicach ochronnych idziemy pryskać. Przy wietrze okulary ochronne też zrobią robotę. Nie pachnie specjalnie przyjemnie. Zetknięcie skóry ze „skondensowanym” milinem może wywołać podrażnienie skóry, bardzo rzadkie, ale możliwe.

Po 2 opryskach wykonanych jednego dnia rano i późnym popołudniem, populacja biedronek zmniejszyła się do kilku żywych sztuk dnia następnego. Oczywiście jest to oprysk, który nie jest wieczny. Zwłaszcza jeśli w ciągu dnia robi się ciepło i słonecznie, najzwyczajniej w świecie odparowuje. Najlepiej przez kilka dni go powtarzać. Rano lub do południa, kiedy są jeszcze mało ruchawe i zamroczone zimnem.

Na razie wszystkie bitwy uznaję za wygrane, pojawiają się pojedyncze sztuki. Do końca będzie mi przyświecało powiedzenie Katona. Imperium biedronek musi zostać zniszczone.

A na wiosnę wypróbuję na mszycach, stonce ziemniaczanej itp. złowrogich istotach, na które działa kamfora. Nie suszyłam perowskii ale ususzę, milinu też ,żeby być przygotowaną na wiosnę.

UWAGA:
1. Środek jest niebezpieczny dla kotów, jak wszystkie środki zawierające pyretroidy czy permetrynę. Zadbaj by Twoje koty, były w czasie opryskiwania w domu lub innym bezpiecznym miejscu. Organizmy wodne też będą mieć problem, używaj z daleka od akwarium i oczek wodnych.

2. Pamiętaj, że nie wolno spożywać przygotowanego płynu, nadaje się tylko do oprysku. Wypicie grozi zatruciem.

3. Resztę płynu odłóż w miejsce niedostępne dla dzieci, zwierząt i osób postronnych.

Badanie o olejku kamforowym, jeśli jesteście ciekawi jak działa, tu:

Chen, W.; Vermaak, I.; Viljoen, A. Camphor—A Fumigant during the Black Death and a Coveted Fragrant Wood in Ancient Egypt and Babylon—A Review. Molecules 201318, 5434-5454. https://doi.org/10.3390/molecules18055434

Dodaj komentarz