Sposób na delikatnie różany aromat w herbacie: suszone pączki dzikiej róży

Mały eksperyment, gotowane na parze i suszone pączki dzikiej róży do herbatki. Kiedyś widziałam, w jakimś reportażu z Dalekiego Wschodu, jak przygotowywana jest taka herbatka z pąków drzew owocowych. Te już przekwitły, ale dzika róża dalej kwitnie. Oczywiście nie pamiętam już wszystkich szczegółów, zdecydowałam się więc na metodę poznawczą w stylu „Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”

Myślałam, że po takiej obróbce nie będą pachniały urzekająco – spodziewałam się raczej zapachu siana 🙂 Przyjemnie się zdziwiłam.

Jeszcze nie próbowałam smaku, ale aromat jest. Bardzo łagodny i różany, nie zabijający perfumeryjnym zapachem. Lubię róże, ale nie lubię nadmiaru ich zapachu w naparze, dlatego płatków róży damasceńskiej używam bardzo ostrożnie.

Potrzebujemy:
– pączki róż
– naczynie do gotowania na parze (użyłam bambusowego koszyka do gotowania na parze)
– czasu

Pączki gotowały się na parze przez 15 minut.

Potem wysypałam je na płaskie sito i wstawiłam do dehydratora ustawionego na temperaturę 50C na 2 godziny żeby je w miarę szybko obsuszyć.

Schną teraz, rozłożone płasko na sicie, w suszarni, gdy zaczną się kruszyć trafią do słoika. Pachną ślicznie.

Szykowałam się na kolejną porcję, ale pogoda w kratkę i nie pozwala na suszenie na słońcu. Tak jak tradycyjnie robi się to w niektórych regionach Chin (np. Wenshan).

Gdy już pączki wyschną, będą stanowić uroczy dodatek do mieszanek z różnymi herbatami, Można też pić napar tylko z nich – używając około 5 gram pączków na 100ml wody. Z porcji, którą widzicie na zdjęciu, może będę miała 1 słoiczek o pojemności 500ml, zważę w wolnej chwili.

Wyglądają pięknie 🙂

Dodaj komentarz